Nasze konie

Wyświetlono 1-9 z 9.

Argiel sp. ur. 19.02.2007r.

/zdjecia/konie/argiel.jpg

To uroczy, gniady wałach, który trafił do nas, przy dużej dozie przypadku i szczęśliwego zbiegu okoliczności, jako ostatni z naszych koni. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o nim, kiedy nasza przyjaciółka kupowała konia dla siebie i będąc częstym gościem stadniny w Udorzu, zaczęła nam opowiadać o uroczym wałaszku, który budzi same ciepłe uczucia wszystkich, którzy kiedykolwiek mieli z nim do czynienia. Na własne oczy mogliśmy go zobaczyć już wkrótce, gdyż zorganizowaliśmy dwudniowy rajd do stadniny w Udorzu, gdzie Argiela poznaliśmy po raz pierwszy. W naszych głowach od razu zaświtała myśl o jego kupnie i rozpoczęły się rozmowy na ten temat. Pierwsze wątpliwości pojawiły się, aż nazbyt szybko. Po pierwsze Argiel ma sztorcowe kopyto, co w przyszłości mogło przyczyniać się do kontuzji i urazów ścięgien, po drugie podczas prezentacji w ruchu wyraźnie "znaczył" na prawy przód. Mimo wszystko, jego wyjątkowa uroda i zupełnie wyjątkowe - łągodne i ciepłę usposobienie, spowodowały, iż po rozmowach z kierownikiem stajni zadecydowaliśmy, że Argiel jedzie do nas i zostanie na próbę - do wyjaśnienia przyczyn kulawizny. Argiel przyjechał do naszej stajni razem z Poezją , a kwestia jego kupna, z dnia na dzień, budziła coraz więcej wątpliwości. Weterynarz stwierdził uraz ścięgien i rokowania na całkowite wyzdrowienie były bardzo ostrożne. Sama Pani doktor odradzała nam jego zakup ? kupowanie konia ze stwierdzoną kulawizną, który w dodatku jest wałąchem, a zatem jego użyteczność pod względem ewentualnej hodowli jest żadna, jest czystym szaleństwem. Postanowiliśmy jednak poczekać na przyjazd kowala i wysłuchać również jego opinii. Okazało się, że jego opinia nie była potrzebna, fakty mówiły same za siebie ? po wystruganiu kopyt, które były bardzo mocno zaniedbane, odsłonił się widok masakrycznie pognitych strzałek właściwie we wszystkich kopytach, a w kopycie sztorcowym sytuacja zakrawała o rzekomego raka strzałki kopytowej. Na szczęście stan chorobowy był w fazie początkowej i mogliśmy rozpocząć leczenie. Cały proces leczenia Argiela, począwszy od ścięgien, a skończywszy na rzekomym raku strzałki kopytowej, był długi, żmudny i naprawdę trudny zważywszy, iż naszemu wałaszkowi zabiegi związane z kopytem, sprawiały olbrzymi ból. Ale udało się! Argiel w chwili obecnej jest nasz, jest zdrowy i chyba już zawsze będzie łąpał nas za serce, swoim wyjątkowym charakterem. Argiel jest postawnym, mocno zbudowanym koniem i jego konstytucja może budzić prawdziwy respekt. Nic bardziej mylnego - Argiel jest po Dajaku, najbardziej spokojnym, zrównoważonym koniem, który nadaje się mimo swojego młodego wieku, do jazdy dla najbardziej początkujących jeźdźców. Argiel to też koń, który ma w sobie to coś, co nie pozwala przejść obok niego obojętnie, a raz poznanego, kocha się go do końca świata i o jeden dzień dłużej.

Atlanta młp. ur. 1996 r.

/zdjecia/konie/IMG_9053.JPG

Na maneżu - koń profesor, dla jeźdźca zrobi wszystko, o co jeździec ją poprosi pod jednym warunkiem - jeśli prośba zostanie skierowana przez precyzyjnie przekazane pomoce. Nie ma drogi na skróty - jedna wodza nie zadziała bez drugiej, a pojedyncza łydka to nie to samo co dwie, działające w harmonii z dosiadem i ręką. Zatem jeśli do tej pory miałeś do czynienia z końmi - rekreantami, które nie wymagały twojej precyzyjnej współpracy z nimi, to Atlanta z pewnością zweryfikuje twoje umiejętności. 
W terenie - ech. jej charakter najlepiej oddaje przysłowie "kto dosiadł konia, ten dosiadł wiatr".

Faworyt ur. 12.04.2012 r., od Fuzja, po Sentender

/zdjecia/konie/1-IMG_0520[2].jpg

I stało się! Dzień przed urodzinami Fuzji, na świecie pojawił się Faworyt! O godzinie 22 z posłań zerwały nas dziwne jęki, a że oczekiwanie na maleństwo trwało już niemal od dwóch tygodni, nie mieliśmy żadnych wątpliwości o co chodzi. Kiedy zobaczyłam moją kochaną kobyłkę w trakcie akcji porodowej... Po raz pierwszy czułam jak trzęsą mi się nogi. Teoretycznie byłam przygotowana perfekcyjnie, ale to nie tak miało być!!! Miały być wcześniejsze objawy, jak pocenie się, oglądanie na boki, pokładanie itp. A nie było zupełnie nic! Ona po prostu rodziła, a kiedy weszliśmy do boksu główka i nóżki były już na zewnątrz. Na szczęście wszystko poszło idealnie i w ciągu 10 min maluch urodził się cały i zdrowy! Fuzja spisała się na medal, a my odetchnęliśmy z ulgą, kiedy już po kilku minutach Faworyt wstał i zaczął pić siarę. Po tygodniu nasz maluch po raz pierwszy zobaczył świat na własne oczy i szaleństwom na zielonej trawce nie było końca. Tak jest do dziś, choć określenie maluch coraz mniej do niego pasuje i jego szaleństwa stają się momentami niebezpieczne, zwłaszcza kiedy staramy się z Fuzją uskutecznić jazdę na maneżu. Póki co zapowiada się na skoczka, samodzielne skoki przez krzyżaczki są jego najlepszą zabawą:)) Strach pomyśleć co będzie dalej! Tymczasem jego sylwetce poświęcamy oddzielną galerię, gdzie możemy zobaczyć Faworka od narodzin, po dzień dzisiejszy.

Fliper sp. ur. 1999 r.

/zdjecia/konie/IMG_8635.JPG

Koń profesor, ulubieniec dzieci i nie tylko, wybitne pochodzenie (ojciec Burgund xo - pięciokrotny medalista Polski w skokach przez przeszkody) idzie w parze z jego umiejętnościami. Idealny koń dla początkujących jeźdźców, reaguje nie tylko na precyzyjne pomoce ale odgaduje zamiary jeźdźca, który nie do końca jeszcze potrafi powodować koniem. Potulnie znosi swoją rolę konia profesora, jest nauczycielem zarówno dla początkujących, jak i tych bardziej zaawansowanych amatorów skoków przez przeszkody oraz ujeżdżenia. Im wyższa poprzeczka przed Fliperem, tym większy jego zapał i chęć do pracy. Idealny w terenie, zarówno podczas spokojnych spacerków, jak i bardziej wymagających przejażdżek, poza bezkonkurencyjna Atlantą - niedościgniony podczas szaleństw na bezkresnych polach.

Fuzja sp. ur. 13.04.2002. - zm. 08.08.2013.

/zdjecia/konie/IMG_9058.JPG

Fuzja odeszła od nas na wiecznie zielone pastwiska 08.08.2013 r. Odeszła przedwcześnie, po dramatycznej walce, związanej również z operacją i pobytem w klinice, zostawiając nas w olbrzymim smutku i rozpaczy. Moje pożegnanie z nią ma bardzo osobisty, wręcz intymny charakter, ale po roku mogę już o tym mówić i zamieścić tutaj słowa, którymi pożegnałam ją na zawsze.  

Poszłyśmy razem, ramię, w ramię. Szłaś ufnie, spokojnie, jak zawsze z oddaniem. 
Ja szłam, choć wiedziałam, że zaraz się stanie, że wrócę tu sama i tak już zostanie. Głaskałam, tuliłam Cię, patrzyłam bezradnie, mówiłam – ból minie, bądź dzielna Kochanie. Odeszłaś przedwcześnie, zostawiając ranę, puste wspomnienia, żal, co serce łamie. I trwam w tym i mówią, że trzeba żyć dalej, więc żyję i szukam w tym sensu, Kochanie…
    Z Tobą odeszły anioły…

 

Kreta huc. ur. 2000 r.

/zdjecia/konie/IMG_0724.JPG

No cóż, o Krecie można by z pewnością napisać dość obszerną powieść ale zacznijmy od początku. W chwili obecnej to najbardziej wszechstronny koń w stajni, chodzi w hipoterapii, zaprzęgu, a także na lonży i na maneżu. Najmniejsza w stadzie, a jednocześnie najbardziej waleczna i zadziorna ze wszystkich naszych wierzchowców. To również "ludzki koń" ma swoje wyjątkowe miny, spojrzenia, oraz wydaje nietypowe odgłosy i pomruki. Aż nadto inteligentna, na maneżu testuje jeźdźców, nie rzadko na swoja korzyść. Pamiętajcie! Jeśli komuś przydarzy się upadek z Krecika - nigdy, przenigdy, nie wolno puścić wodzy, w przeciwnym wypadku da się złapać dopiero wtedy, kiedy jazda się zakończy i całkiem wolna, sama wróci do boksu. Idealna dla zdecydowanych, pewnych siebie jeźdźców, którzy potrafią ją przekonać do swoich racji w delikatny, aczkolwiek zdecydowany sposób, dla takich zrobi wszystko, za to również  jest przez wielu kochana. Zadziorna Kreta w terenie prezentuje raczej typ lenia, z pewnością nie weźmie udziału w wyścigach, w zastępie pogalopuje za końmi nie wykazując jednak większego entuzjazmu. Mając swoje za uszami jednocześnie idealnie sprawdza się  w hipoterapii, współpracując z chorymi dziećmi. W zaprzęgu chodzi z Zyg Zakiem, razem tworzą dzielną i wytrzymałą parę.

Sukces sp. ur. 1999 r.

/zdjecia/konie/IMG_8769.JPG

Jeśli uważasz się za dobrego lub bardzo dobrego jeźdźca (wtedy przede wszystkim powinieneś zrezygnować z jeździectwaJ), to mamy dla ciebie właśnie Sukcesa, który w ciągu kilku pierwszych minut jazdy szybko zweryfikuje twoje zdanie o sobie samym. Sukces to niesamowicie zdolny, ambitny, oraz inteligentny koń, którego zalety równoważy jego charakter. Jednego dnia potulny jak baranek, drugiego wyciśnie z ciebie siódme poty robiąc wszystko aby "umilić" jazdę na jego grzbiecie. Świetny skoczek (dotychczas podczas prób wysokości skakał przeszkody o wys. 120 cm), tak samo dobry w ujeżdżeniu, jeśli uda ci się z nim dogadać stworzycie idealny duet, a Sukces zrobi dla ciebie wszystko. W terenie ambitny, aczkolwiek poza Atlantą, ustępuje miejsca Fliperkowi.

Dajak ur. 21.03.2002, zm. 31.03.2012

/zdjecia/konie/IMG_8646[1].jpg

Na wiecznie zielone pastwiska, po długotrwałej chorobie odszedł nasz kochany Dajak. To dzięki niemu, tak wielu naszych jeźdźców wie, co to jazda konna, co to miłość i przyjaźń między jeźdźcem, a koniem, co to prawdziwa więź i porozumienie z kochanym wierzchowcem... Nie mamy lepszych słów na jego pożegnanie, prócz tych, które zamieszczamy poniżej.

Dobranoc Dajaczku i nie martw się nic, obudzisz się zaraz nie będziesz już śnić. To będzie na zawsze Twój prawdziwy raj z galopem bez bólu, pastwiskami wśród traw. Nam tu jest strasznie smutno i źle, pusto przeraźliwie, serce kraja się... Dałeś nam miłość i radość, uczyłeś jak pięknie jest żyć, jak cierpiąc wciąż walczyć, wierzyć w nowe dni. Dlatego Dajaczku już po prostu śpij, zamknij powieki, zapomnij o złym. Już anioł w mieciutkie skrzydła otula cię i niesie tam, gdzie już nikt nie skrzywdzi cię!

Zyg Zak huc. ur. 2003 r.

/zdjecia/konie/zygzak.jpg

Ulubieniec każdego dziecka, przez niektórych zwany Łatkiem z racji swojej maści. Stajenna przytulanka, partner Krety w zaprzęgu, potulny, grzeczny i kochany. Idealny dla początkujących jeźdźców, którym na sam widok Zyk Zaka mięknie serce i nabierają zaufania do swojego rumaka. Prawie tak samo wszechstronny, jak Kreta, jednak w wyniku zapalenia kręgosłupa, które przeszedł nie jest wykorzystywany do jazd na lonży, aby nie obciążać go jeszcze nie do końca doskonałym dosiadem jeźdźca. Ambitny w terenie, czasem delikatnie, radośnie brykający, jednak z racji swoich gabarytów nie specjalnie liczący się w naszych amatorskich wyścigach.